62     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Mark Morgan


LEGENDY - Mark Morgan

Paweł "Veeroos" Kuryło


Cześć! Dziś będzie nieco refleksyjnie... Gdy tak czasami patrzę na swój pierwszy tekst (SS-NG #11) ciężko jest mi uwierzyć, że tak wiele się zmieniło od tego czasu, nie tylko w tym dziale, ale i w całym zinie. Jedna chwila, jeden post na forum (nie do końca świadomy;) i całe moje życie przeszło taki morph’ing, jakiego bym się nigdy nie spodziewał. A mogłem sobie nadal pędzić żywot muzyka-samotnika, ale coś nieopisanego, jakaś niewyobrażalna siła (wspomagana pewnym złotym napojem, do którego wpadłem za młodu ;) przywiodła mnie tutaj, gdzie znalazłem ludzi podobnych do mnie. Jesteśmy jak te piksele, które, choć małe, gdy się razem złączą tworzą coś wielkiego, coś, co przyciąga do siebie jednych, zaś odrzuca drugich, bo tacy zawsze są i będą, ale my się tym nie przejmujemy. Niczym obecna technologia, pędzimy do przodu i rozwijamy się. Niestety wszystko przemija. Przeminiemy i my, ale prawdą jest, że pozostawimy po sobie trwały ślad, którego nikt nigdy nie zatrze. I to jest właśnie w tym wszystkim najfajniejsze... Miłej lektury.



ZMIANY, ACH, TE ZMIANY...
Jako, że ten nr mamy w całości poświęcony Falloutowi, postanowiłem wyruszyć w poszukiwania informacji na temat muzycznego maestra tej serii, czyli Marka Morgana (nie mylić z pewnym koszykarzem ligi NBA). No cóż... Dowiedziałem się jedynie, że owy Pan tworzy na potrzeby filmów, prezentacji i oczywiście gier komputerowych. W takim razie zmieniam dziś nieco formułę i przedstawię Wam pokrótce kilka tytułów, do których Morgan stworzył ścieżki muzyczne. A więc zaczynamy...

The Residents: Bad Day on the Midway


The Residents: Bad Day on the Midway
Gra wyszła w roku 1995 roku, ciesząca się ogólnie dużą popularnością, u nas praktycznie nieznana. Właściwie określenie „gra” w przypadku tego produktu jest nie do końca właściwie, ponieważ była to wędrówka po znakomicie wymodelowanym, trójwymiarowym lunaparku, gdzie spotykaliśmy wiele postaci, z których każda posiadała własną historię, przedstawioną w formie komiksu. Dziwny w sumie to produkt, ale wizualnie i muzycznie prezentujący się bardzo dobrze. W 1996 roku wyszedł oficjalny soundtrack, warto też wspomnieć, że Mark Morgan obdarzył swoim głosem jednego z bohaterów gry. Ot, taki mały szczegół :)

Dark Seed II


Dark Seed II
Również rok 1995. Kontynuator pierwszego DARK SEED’a (1992 r.) swego czasu odniósł spory, zresztą całkiem zasłużony, sukces. Niby dlaczego – zapytacie? A dlatego, że przede wszystkim była to klasyczna, „horrorzasta” przygodówka, z filmową oprawą (nie mylić z interactive movie typu Phantasmagoria), znakomitą fabułą, no i świetną muzyką oczywiście.

Zork: Nemesis


Współpraca z H.R. Gigerem to dodatkowy atut. W tej części, podobnie jak wcześniej, wcielamy się w rolę Mike’a Dawsona, niesłusznie oskarżonego o zabójstwo Rity, jego przyjaciółki z liceum. Celu gry pewnie się już domyślacie. Dla fanów gier przygodowych (Towarzyszu Genosha, proszę się tym zająć...) pozycja obowiązkowa.
Zork Nemesis: The Forbidden Lands
Kolejny hit, rok 1996. Podobnie, jak opisywana wcześniej gra, jest to przygodówka, tym razem jednak przedstawiona z widoku „pierwszej osoby” (FPP). Oprócz znakomitego wykonania charakteryzowała się rozbudowaną fabułą, sporą ilością zagadek oraz wieloma, tak w tamtym czasie popularnymi, filmowymi przerywnikami. Zwolennicy Mysta itp. będą wniebowzięci.

Descent II
Poprzednik tej gry był chyba pierwszym, tak zakręconym (dosłownie) FPS’em. Najprościej rzecz ujmując, zadaniem gracza było latanie po trójwymiarowych labiryntach korytarzy kosmicznym stateczkiem i strzelanie do innych stateczków :) To, co najbardziej charakterystyczne w tym tytule (właściwie w całej serii), to możliwość poruszania się w pełnych 360 stopniach, co w 1995 roku (czas wydania pierwszej części) było niezłym szokiem dla wszystkich :) Rok później wyszedł przedstawiony tutaj poprzednik, który nie charakteryzował się już niczym szczególnym, co więcej, prasa przedstawiła go jako tzw. data-disk, czyli dodatek do oryginalnego DESCENT’a, ale w niczym nie zachwiało to popularności tej części i gra sprzedawała się bardzo dobrze, zresztą była tego warta, bo grywalność do najniższych nie należała i nadal tytuł ten potrafi wciągnąć. skuteczny adwokat z łodzi

Descent II


Hexen II
Rok 1997, oprócz wielu dobrych gier, obdarzył nas między innymi drugą częścią kultowego w pewnych kręgach HEXEN'a. A cóż to takiego? Ano jest to taki „zakazany” romans aktywnego FPS’a z pasywnym RPG’iem (bez skojarzeń, mam na myśli to, że elementów pierwszego gatunku jest tu zdecydowanie więcej :) Mamy tutaj do wyboru pięć profesji: Paladyn, Krzyżowiec, Zabójca (heh...) i Nekromanta. Podczas ukatrupiania złych stworków rośnie nam kilka statystyk, przez co nasza postać staje się jeszcze bardziej ql ;) Z ciekawostek warto nadmienić, że gra bazuje na mocno zmodyfikowanym „silniku” pierwszego QUAKE’a. Podsumowując: dobra grafika, niezła grywalność, jednak, mimo wszystko, poprzednia część moim zdaniem lepsza.

Hexen II


A GDZIE FALLOUT??!!
Na stronie 13... :)


62     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Mark Morgan