52     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Super Supery Resurrection



Zbigniew " Emill " Pławecki



W tym numerze Supery redaguje, jak Sikret przykazał, zastępca (powstań!) Naczelnego (padnij!). Tym razem: zasłyszane z sieci, trochę twórczości własnej tow. Veeroosa (to z okazji zbliżającej się matury Drizita), LinMara i żegnającego nas w tym numerze Carnage'a.
Swoje propozycje do superów ślijcie na adres: [email protected] albo wpisujcie na forum w wątku http://www.ts-index.power.pl/forum/viewtopic.php?t=1932. Miłej lektury.



PRZEMYŚLENIA (C) LINMAR:

Grać w grę... czy w grze?
Resident evil, północ, ciemny samotny pokój na końcu przewianego zimnem i szarością korytarza. Konsola, czytnik, ekran, ja, ekran, ja w ekranie... gdzie ja Chryste jestem! Znacie to? Czy te same objawy występują u Was i to wcale nie koniecznie przy wspomnianym RE? Cała fizyczno-psychiczna ekspresja wciągniętych w to Coś ciał. Ze mną Było zawsze. Teraz łagodniejsze, lecz ciągle nużące i pobudzające, rozładowujące i stresujące... choć i tak zawsze Takie samo. Niebezpiecznie blisko, tak blisko, że aż we mnie.
WYŁĄCZAM!!! CHCĘ ŻYĆ!!! Chcę... żyć? Tak.
Ale nie tutaj.
Wrócę do Tego.
Czego ja jestem nośnikiem?

Czym dla współczesnych jest rozrywka wirtualna?
W tym tekście postaram się zawrzeć moje odczucia związane z tym pytaniem .Czemu jak rozrywka to akurat wirtualna i czemu akurat dzisiaj skoro można pograć też jutro? Odpowiadać zacznę na drugą część najświeższego pytania. Czemu nie na przykład jutro? Bo wczoraj i dzisiaj, jutro i na wieki wieków amen. Wirtualna przestrzeń jest idealną ucieczką od świata rzeczywistego – szybką i przede wszystkim łatwo przyswajalną. Praktycznie każdy człowiek znajdzie odpowiednie realia odpowiedniej gry, które w jego odczuciu będą tysiąc razy ciekawsze, mniej męczące i (co najważniejsze) znacznie mniej stresujące niż realne, nudne i cykliczne, kapitalistyczne życie (zaleciało ideologią felietonisty, lecz musicie chyba przyznać, iż wiele tych samych lub bardzo podobnych czynności wykonujecie codziennie). Tak więc po co się zanudzać i popadać w schematyzm skoro do dyspozycji mamy paręset tysięcy alternatywnych bytów zawartych w zgrabnych nośnikach naszych kluczy do wyjścia z szarości dnia codziennego? W tym momencie rodzi się kolejne przemyślenie: czy właśnie nie opisałem sposobu na życie graczy – tchórzy? Czy sam jestem tchórzem?! Czy wszyscy hardcorowi gracze spędzający większą część egzystencjonalnego czasu na graniu są tchórzami?!?
Nie wiem... pomyślę.

Game over.
Zaraz dojdę jeszcze tylko jedna komnata ,wcale nie jestem głodny, jeszcze tylko jedna dzwignia, nie mamo, nie potrzebuję tej cholernej herbaty! Pozostały ostatnie wrota i wcale nie chce mi się spać bo przecież trzy godziny po północy to wcale nie tak późno!! WCHODZĘ!!! Boss ostateczny, finalny cel wszystkich graczy, walka – długa i ciężka, zwycięstwo – oczekiwane od początku, satysfakcja - ukoronowanie trudów świata gry... i... koniec .Chwila refleksji nad tymi parędziesięcioma godzinami oraz... smutek. Czy na pewno już? Znowu muszę wracać do szkoły, domu, kolegów? Szczerze mówiąc nie wiem czy mi się w ogóle chce! Chcę natomiast na pewno, pobyć jeszcze chociaż przez chwilkę tam. Albo może gdzieś indziej, tylko skąd ja wezmę... 200 zł.?

COŚ Z ZESZYTÓW SZKOLNYCH

"Jest to moje oryginalne wypracowanie z języka polskiego – tematem była parafraza Biblii, dostałem 5+. Aha moim nauczycielem jest prof. Dariusz Chętkowski, o którym mogliście przeczytać więcej w 6 numerze zaprzyjaźnionego zina Reset Forever." - Carnage
A utworzywszy browar Żywiec na wschodzie Polski, Pan Bóg zobaczył, że jest on dobry i umieścił w nim producenta, aby wytwarzał najlepsze niskoprocentowe piwo w kraju. Na rozkaz Boga wyrosło z gleby wielkie pole chmielu o znakomitej jakości roślin.
Pan Bóg wybudował nieopodal browaru dom i umieścił w nim człowieka, którego nazwał Heniek, aby ten uprawiał chmiel i dostarczał go do producenta. Pan Bóg rzekł do mężczyzny: „O każdej porze dnia i nocy możesz chodzić do browaru Żywiec i pić tyle piwa ile ci się podoba, ale pamiętaj, że nie wolno ci chodzić do konkurencyjnego Lecha i pić jego wyrobów, gdyż twoje życie zmieni się na gorsze. Heniek codziennie używał sobie chmielowego napoju i żył szczęśliwie. Lecz po jakimś czasie znudziły mu się samotne libacje i zapragnął mieć towarzysza, z którym mógłby wieczorem wracać do domu zygzakiem, śpiewając piosenki disco polo.
Kiedy Heniek leżał w rowie i odsypiał to co wypił, Pan Bóg wyjął z jego ciała nasączoną promilami nerkę i stworzył z niej kobietę o imieniu Zocha. Chociaż Heniek i Zocha codziennie się upijali to nie czuli przed sobą wstydu.
Pewnego dnia, kiedy Zocha szła do Żywca spotkała producenta z browaru Lech, a on przemówił do niej: „Czemu nie odwiedzacie z Heńkiem mojego browaru?” Na to odpowiedziała mu Zocha: „Bóg zabronił nam spożywać piwa z twojego browaru, gdyż nasze życie zmieni się na gorsze.” Wtedy producent powiedział: „Na pewno nic się wam nie stanie! Ale Bóg wie, że jak się napijecie mojego piwa to przeżyjecie pełen odlot i nie będziecie chcieli więcej pić Żywca.”
Wtedy kobieta zauważyła, że Lech ma więcej procent i wzięła od producenta dwie puszki. Wypiła je wspólnie z mężem i nagle świat im zawirował przed oczami i zaczęli śpiewać najnowsze przeboje Britney Spears. Bóg widząc odmienne zachowanie ludzi kazał im „chuchnąć” w alkomat. Wskazówka wychyliła się maksymalnie w prawo i wskazała 3 promile. Bóg wtedy spytał czy nie pili czasem Lecha. Heniek odpowiedział, że Zocha dostała dwie puszki od konkurencyjnego producenta. Wtedy Pan Bóg rzekł do producenta Lecha: „Ponieważ znacznie wzmacniasz swoje piwo procentami, przeklinam cię! Od tej pory twoi pracownicy będą pracować mało wydajnie, pola chmielu atakować będzie szarańcza i inne szkodniki niszczące uprawy, a dodatkowo nie dostaniesz dotacji z Unii Europejskiej.”
Następnie Pan Bóg powiedział do kobiety: „Za karę będziesz miała „słabą głowę” do picia i ciągłe problemy ze swoim mężem. Natomiast ty mężczyzno będziesz ciężko pracował, a swój cały zarobek przepijał. Często przychodząc do domu dostaniesz wałkiem po głowie od swojej żony i przyjdzie ci sypiać na wycieraczce pod drzwiami.”
Pan Bóg wygnał człowieka ze swojego browaru i aby więcej za darmo nie korzystał z jego zasobów, teren ogrodził i zatrudnił licznych strażników.
KĄCIK POETYCKI

"Przed maturą" by Veeroos
Północ nadchodzi, budzą się duchy.
Ktoś uczy się historii, po mieście krążą słuchy.
A któż to? A któż to? A któż to tak zakuwa?
Toż to Drizit pewnie, ale czy mu się to uda?

Północ coraz bliżej, środa kończy się.
Zbliża się matura, on to dobrze wie.
Choć próbne to testy, walczy z całych sil.
Daj mu Panie rozum, by je zaliczył.

Północ juz minęła - Radio Zet nadaje.
Driza pęd do wiedzy jakoś nie ustaje.
Choć nie ma biedak sil. Choć pada na łeb.
Anioł Stróż powiada: "wstawaj, nie bądź kiep!"

Towarzyskie, służbowe i inne takie sprawy -
Wszystko to przekłada się na wynik tej zabawy.
Jednak czy to starczy by zdać te maturę?
Musi, bo inaczej, Driz' oberwie w skóre...

"Gram!" by LinMar
Gram - grać nie muszę
Robiąc to co chce
Widzę siebie w sobie

Bełt przebija kuszę
We mnie szybkość taka
Robiąc, chcąc iść – ruszę

Nie mogę!
Widząc ciebie...
Wbitego w podłogę

No i co tak patrzysz mi się na ręce ?!
Patrz w serce!
To ono w rytm ze mną gra raźnie
Rozbudzając moją i twoją... żałosną wyobraźnię

Nie rozumiesz?
To spróbuj - pojmiesz wnet i zaraz
Po co gram ja i inni...
Razem ! Wszyscy na raz!

ZASŁYSZANE
*drrryń, dryyyń*
- Halo, szpital psychiatryczny dla spracowanych komputerowców "Pod pękniętą klawiaturą". W czym mogę pomóc?
- Chciałbym się dobrowolnie zgłosić na leczenie, mam tak stresującą pracę, że już tego nie wytrzymuję... właściwie właśnie w tej chwili trzymam w drugiej ręce łopatę, którą mam zamiar się właśnie pier...!
- Yyy.. tak.. tego... proszę absolutnie nic nie robić! Już wysyłam do pana dwóch miłych panów, ktorzy pomogą panu zalożyc nasz firmowy biały fraczek, a potem bedzie pan mógł spedzic noc w przytulnym pokoiku bez klamek
- Mam nadzieje, że przynajmniej pielęgniarki macie ładne
- ...I prosze odlożyc tą łopatę, tutaj nie ma piaskownicy, ale możemy ją panu przechować.. może za te 200 lat, jak pan będzie stąd wychodził, coś z niej jeszcze zostanie. A co opieki... mamy przystojnych pielegniarzy
- To ja żądam przeniesienia!
- No dobrze, niech się pan nie gorączkuje, przydzielimy panu siotrę Brunhildę. Ma 35-letni starz i niejedno juz przeżyła, więc będzie panu mogła służyć pomocą
- Taa.. 200 kilo żywej wagi i wąsy... znam swoje prawa, płacę i wymagam!
- Proszę pana, uprasza się o odrobinę szacunku, siostra Brunhilda naprawdę się stara, a ze względu na wymogi Unii Europejskiej zrzuciła ostatnio 5kg.. zechciałby pan może osobiście jej pogratulować?
- Hm.. to ja się może osobiście zamknę w tym pokoju bez klamek, tylko żeby nikt mi tam nie wchodzil!
- A, skoro tak.. właśnie otrzymaliśmy widomość z centrali, że przysyłają nam nowe sanitariuszki, młode jeszcze co prawda, niedoświadczone, gdzieś z jakiejś tropiklanej wyspy, ale może mogłyby pomóc... no, ale skoro postanowił pan sam o siebie zadbać...
- Hm.. w sumie chyba ja się chyba zastanowię nad powyższą propozycją
- Ależ proszę pana, czy pan myśli, że to jest hotel i że mozna zmieniać zdanie dowolną ilość razy? No, ale ma pan szczęście...
- Dopóki opłacam swój pobyt tutaj - tak, moge zmieniac zdanie
- Mamy o parę pielegniarek za dużo i na pewno z chcęcia się panem zajmą
- No, taka służba zdrowia to ja rozumiem... na co narzekają ci wszyscy pacjenci to ja nie wiem
- To jest państwowy osrodek
- ...opłacany z moich składek na fundusz zdrowia. - Dobrze więc, za miesiąc któraś sie do pana zgłosi. W prawym rogu głównej sciany pokoju ma pan guzik, który należy nacisnąć w razie potrzeby, ale on i tak nie działa, więc wszelkie próby mogą się okazać nieskuteczne..
- W takim razie przez miesiąc potrzebuje opieki tymczasowej
- Dostanie pan szklankę wody co dwa dni, a na niedzielę trochę suchego chleba... i oczywiście, siostra Brunhilda będzie cały czas pod drzwiami, chyba że woli pan, żeby ktoryś z pielęgniarzy ją zastąpił.
- Więc tak traktuje się tu pacjentów? A... a jeśli zrobię sobie krzywdę?
- To wykluczone, w pokoju poza gąbką do spania nic nie ma, a wodę podajemy w kubeczkach z gumy, ktore zresztą ulegają rozpuszczeniu po 2 godzinach
- Mogę... mogę.. mogę się pogryźć!
- Oczywiście, tego nie możemy panu zabronić, ale to automatycznie oznaczałoby przeniesienie na wyższe piętro.. a stamtąd jeszcze nikt nie powrócił
- Jest jeden sposób, żeby nic się nikomu złego nie stało i żeby ten przybytek nie stracił renomy... To krotkie wyjście, bo tylko na ten miesiąc...
- Tzn? Nie wiem, czy to będzie zgodne z regulaminem...
- Jeśli Pani Dyrektor będzie moją osobistą pielęgniarką... to może nie zadzwonię do wszystkich ogólnopolskich dzienników z informacją jak tu traktuje się pacjenta :P
- Pani Dyrektor jest raczej zajęta, ale skoro w grę wchodzi dobre imię naszego ośrodka, to postaram się z nią skontaktowac
- Eee... momencik... więc kim pani jest?
- Cybernetyczna Automatyczna Sekretarka i Recepcjonistka W Jednym Model T-X (w skrócie CASIRWJMT-X), do usług.
- Aa... to przepraszam... pomyłka...
*cyk, odgłos odkładanej słuchawki*


52     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Super Supery Resurrection