26     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Chaser





Czy to ze mną coś nie tak? Może po prostu nie czerpię już z gier takiej przyjemności, jak kiedyś? Choć muszę przyznać, że CHASER jest grą przyzwoitą, to niczym ponad tą przyzwoitość nie wykracza. Ot, kolejny shooter. I lekka nuda.



Akcja gry dzieje się w środowisku, za którym nigdy nie przepadałem – czyli w kosmosie, a dokładniej rzecz biorąc na pokładzie przeogromnego statku zaatakowanego przez wrogi element, który będziemy radośnie eliminować. Przy odrobinie szczęścia uda się nam jednak po wielu bojach postawić stopę na suchym lądzie, choć w niezbyt wesołym towarzystwie – bo najpierw walczyć będziemy z Yakuzą, a potem z garnizonami w Syberii. Na końcu zaś spełnimy wyborcze obietnice George'a Busha i postawimy – choć nie jako pierwsi – stopę na Marsie. Otoczenie jest pieczołowicie dopracowane, a twórcy wykorzystanego w grze silnika CloakNT nie bez powodu przechwalają się, że CHASER jest jedną z niewielu gier o tak realnie odwzorowanej fizyce obiektów. Rykoszety, mgła, metalowe powierzchnie – to wszystko robi naprawdę dobre wrażenie.

Chłopcy radarowcy wchodzą do akcji

Słowaccy (tak, ta gra jest autorstwem naszych południowych sąsiadów!) programiści przygotowali także niespodziankę dla miłośników Matrixa i Maxa Payne’a... tak, widzę, że większość wie już, co mam na myśli. Adrenaline Mode, czyli nic innego jak słynny Bullet Time, pozwala na spowolnienie akcji w najważniejszych momentach i skuteczniejszą eliminację przeciwników. A tych jest w grze bardzo dużo. Na dobrą sprawę nie ma chwili wytchnienia. CHASER jest grą akcji w pełnym tego słowa znaczeniu – nie znajdziecie tu zagadek ani „martwych punktów” – rozgrywka to od początku do końca strzelanie. A strzelać mamy z czego – Beretta M12, Ingram M10, Calico MX50, Heckler&Koch G11, Colt Commando czy Shotgun (Genosha się wycwanił, udaje znawcę i rzuca skomplikowanymi, technicznymi nazwami, których sam pewnie nie rozumie – trudno, ważne, że można tym ustrojstwem zrobić komuś dużą krzywdę).

Bileciki do kontroli?

Broń oczywiście, jak w 99% FPSów, leży po prostu na ziemi i trzeba być nie lada akrobatą, żeby po drodze nie podnieść jakiegoś olbrzymiego gnata wraz z pokaźnym zapasem amunicji. Do tego dochodzą różne duperele tylu zbroje czy medykamenty – czyli wszystko w normie. Co prawda w FPS'y gram sporadycznie, jednak odnoszę wrażenie że ostatnią innowacyjną grą tego gatunku było ALIEN VS. PREDATOR... jeśli się mylę, byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mnie drogą mailową poprawił. Sercem gry jest przydługa, jednoosobowa kampania, jednak gra została także uposażona w takie tryby rozgrywki jak deatchmatch, team deatchmatch, capture the flag i „zadaniówki” (miłośnicy Counter Strike’a wiedzą, o co chodzi).
Poszczególne poziomy są bardzo rozległe i, co ważne, ładują się szybko, ograniczając czas czekania pomiędzy jedną a drugą krwawą jatką do kilkudziesięciu sekund. Grać można całkiem przyzwoicie nawet na nieco słabszych komputerach (poniżej 1MHz), jednak wtedy trzeba się liczyć z rezygnacją z dopieszczonego trybu 1024x768. Niezależnie od maszyny przyjdzie nam się cieszyć bardzo ciekawie zrobionymi filmikami, które rozwijają prostą bądź co bądź, fabułę i oferują chwilę relaksu w tym całym szaleństwie. Od początku do końca jesteśmy prowadzeni za rączkę i naszym jedynym zmartwieniem jest sprawne operowanie przyciskiem fire. Widać, teraz jest zapotrzebowanie na właśnie takie gry...
Co do strony audio, to poza kulejącymi głosami niektórych bohaterów (w tym samego Johna Chasera) nie można mieć większych zastrzeżeń. Eksplozje, świst rykoszetów, walących się konstrukcji itp. przez kilka wieczorów z rzędu nie pozwalał spać mojej rodzinie. Muzyka przeciętna, bez rewelacji, na plus można jej zaliczyć, że mimo kilku godzin odtwarzania nie drażni.

Ogólny chaos, każdy gdzieś strzela... takie czasy

Przeciwnicy nie grzeszą zbytnią inteligencją, jednak w grupie mogą nam sprawić trochę kłopotu. Będziemy więc musieli kryć się za skrzyniami, kratami, zastawiać pułapki i rozsądnie szachować najlepszymi z posiadanych broni. Ogólnie jednak poziom trudności oceniam na średni, nikt, kto grał już w jakiekolwiek FPP nie powinien mieć z ukończeniem CHASER'a większych problemów.

Jeden z ładniejszych efektów w grze – czyli zielono mi

Na zakończenie warto dodać, że taka a nie inna ocena jest wynikiem mojego znużenia tego rodzaju tytułami. Miłośnicy gatunku spokojnie mogą do niej dodać przynajmniej dwa punkty, ponieważ patrząc obiektywnie, CHASER jest grą naprawdę przyjemną... tylko, mości panowie, no ile można tak łazić i strzelać?
A tak swoją drogą to ja się brzydzę przemocą i czekam z upragnieniem na symulator sadzenia rzodkiewek.


26     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Chaser